29,00 zł
Na stanie
Matcha nie potrzebuje cukru, ale czasem po prostu ma smakować inaczej. Problem w tym, że większość syropów na rynku to przemysłowa słodycz z aromatem, dostępne na każdej półce w supermarkecie. My poszliśmy w drugą stronę i zrobiliśmy linię z Mount Caramel: krakowską manufakturą, której syropy stoją na barach kawiarni speciality, między innymi w Cafe Belmont.
To syropy premium w pełnym sensie tego słowa – robione w małych partiach w Krakowie, na naturalnych składnikach, bez sztucznych aromatów i barwników. Płatki róż od Polskiego rolnika, laski wanilii, wiśnie z sadu. Kosztują więcej niż standard z hurtowni i to widać w tym, co zostaje w kubku.
Każdy smak testowaliśmy na Asie i Hanie, na mleku roślinnym Kryterium było jedno: po dodaniu syropu ma dalej być czuć matchę, a nie tylko słodycz.
Różany — kwiatowy, ale bez mydlanej nuty, którą kojarzy się z różą w napojach. Podbija trawiastą stronę matchy zamiast ją zagłuszać. Najlepiej wypada na zimno i na klasycznym mleku.
Wiśnia w czekoladzie — najbardziej deserowy z trójki. Kwaśność wiśni przecina słodycz kakao, przez co latte nie robi się ciężkie. Dobry wybór na jesień i zimę, a także dla kogoś, kto matchy jeszcze nie polubił.
Waniliowy — z prawdziwej wanilii, więc smakuje inaczej niż wszystko, co znasz pod tą nazwą. Zamiast płaskiej, cukierkowej słodyczy dostajesz głębię i lekko drzewny posmak. To ten, po który sięga się najczęściej.
Najważniejsze: żaden nie przykrywa matchy. Tam, gdzie typowe syropy zamieniają latte w deser, te zostają w tle i podbijają to, co już jest w napoju.
Mount Caramel to krakowska manufaktura syropów, tworzona z myślą o kawiarniach speciality — i tam też najczęściej trafia. Nie kupisz jej na półce w supermarkecie obok Monin czy Monini, bo powstaje w małych partiach, a nie na przemysłowej linii.
Cała różnica leży w tym, na czym zbudowany jest smak. Hurtowniany syrop opiera się na cukrze i aromacie: to najtańszy sposób, żeby dostać wyrazisty profil w każdej butelce, niezależnie od sezonu i dostawy. Manufaktura pracuje na prawdziwym surowcu — stąd prawdziwa wanilia zamiast aromatu waniliowego — i akceptuje to, że każda partia trochę się różni. Skład jest krótki, bez sztucznych barwników i aromatów.
To kosztuje więcej i tak ma być. Kawiarnie speciality nie płacą za nazwę na butelce, tylko za to, że syrop nie psuje napoju, w który trafia — a przy dobrej matchy albo dobrej kawie przemysłowy aromat po prostu widać.
Produkcja odbywa się w Krakowie, w małych partiach, z krótkiego składu. Ta sama butelka, która stoi na barze w Cafe Belmont, trafia do Twojej kuchni.