Matcha Hoshi to najwyższa półka w linii Yume – 100% pierwszego zbioru z Uji w Kioto, połączenie odmian Samidori i Okumidori, mielone tradycyjnie na kamiennych żarnach.
Najlepsza matcha, jaką sprowadzamy, dla tych, którzy wiedzą, czego szukają.
149,00 zł
Na stanie
Hoshi to matcha, przy której siadasz. Nie ta, którą ubijasz w biegu przed wyjściem, tylko ta, którą otwierasz, kiedy masz piętnaście minut i chcesz wiedzieć, jak daleko potrafi zajść liść z Uji.
Powstaje z blendu Samidori i Okumidori, w 100% z pierwszego zbioru, mielona tradycyjnie na kamiennych żarnach. Tu nie ma kompromisu cenowego, bo nie ma go po co robić. Hoshi liczy się w gramach, nie w litrach.
Gęsty, jedwabisty, z długim umami i słodyczą, która zostaje po ostatnim łyku. Samidori daje ciało i słodycz, Okumidori głębię i ten ciemnozielony kolor, który widać w miseczce, zanim dolejesz wodę. Goryczki praktycznie nie ma.
Najważniejsze: Hoshi nie ma sensu w mleku. Wszystko, za co tu płacisz, czyli warstwy, długość i tekstura, znika za pierwszym kubkiem owsianego. Do latte jest Asa, do wszystkiego Hana. Hoshi pijesz solo.
Współpracujemy z farmą, która posiada certyfikat JAS (Japanese Agricultural Standard) – potwierdzający uprawę w Japonii, wolną od pestycydów, herbicydów i nawozów syntetycznych.
Matcha Hoshi to szczyt linii Yume, japońska matcha z Uji w Kioto, blend kultywarów Samidori i Okumidori w 100% z pierwszego zbioru, mielona tradycyjnie na kamiennych żarnach. Jej profil jest gęsty, głęboko umami i praktycznie pozbawiony goryczki. To matcha do picia solo, dla osób, które znają już swoje profile smakowe i chcą zobaczyć, gdzie kończy się skala.
Blend zamiast pojedynczego kultywaru to świadomy wybór. Samidori daje ciało, słodycz i gładką teksturę, Okumidori głębię i ten ciemny, nasycony kolor widoczny w miseczce jeszcze przed dolaniem wody. Każdy z nich osobno jest jednowymiarowy. Razem budują profil, który rozwija się w czasie: najpierw słodycz, potem umami, na końcu długi, spokojny finisz, który zostaje w ustach dłużej niż sam łyk.
Sto procent surowca pochodzi z pierwszego zbioru (ichiban cha), i to z najwyższej selekcji tego zbioru. Liście rosną powoli przez zimę i wczesną wiosnę, w cieniu, co podnosi zawartość aminokwasów i obniża katechiny. Stąd słodycz i miękkość zamiast szorstkiej ściągalności. W Hoshi ten udział nie jest kompromisem cenowym, tylko punktem wyjścia, dlatego koszt porcji jest wyższy niż w pozostałych matchach z linii.
Hoshi pijesz solo i tylko solo. W mleku znikają dokładnie te cechy, za które płacisz: warstwowość, długość finiszu i tekstura. Do latte mamy Asę, do codziennego kubka i mlecznych wariacji Hanę. Hoshi otwierasz wtedy, gdy masz chwilę, miseczkę i chasen. Sprawdza się też w koicha, gęstej formie, na którą lżejsze matche są za słabe. Podajemy ją w Cafe Belmont jako pozycję degustacyjną obok Asy i Hany, jeśli chcesz porównać trzy poziomy obok siebie.